Szukanie śladów św. Brata AlbertaSzukanie śladów św. Brata Alberta

Szukanie śladów św. Brata Alberta

 

W trwającym Roku św. Brata Alberta parafia frańciszkańska w Horyńcu-Zdroju podjęła następujące incjatywy: 17-tego każdego miesiąca jest odprawiana Msza św. z prośbami przez Wstawiennictwo tego Świętego. W dniach 20 i 21 kwietnia br. odbyła sie parafialna pielgrzymka Śladami św. Brata Alberta m.in. do  miejsca urodzin tego Świętego w Igołomi/Krakowa (Kalatówki, Ecce Homo), 11 czerwca Bieg do Źródeł w Nowinach Horynieckich (dla dzieci i dorosłych) upamietniający pobyt brata Alberta w tym cudowym miejscu Maryjnym oraz kilka serii rekolekcji wygłoszonych dla przybywających do Horyńca-Zdroju kuracjuszy. Tak w skrócie można podsumować incjatywy fanciszkanów z Horyńca o krzewieniu kultu Brata Alberta Chmielowskiego

Kolejnym wydarzeniem związanym z obchodami roku św. Brata Alberta była zorganizowana przez naszą parafię, pielgrzymka śladami naszego świętego po gminie Horyniec-Zdrój. Naszego, gdyż krocząc drogą miłosierdzia, stąpał po  horynieckiej ziemi. W niedzielę, 25 czerwca o godzinie 14:00 dwudziestopięcioosobowa grupa parafian ruszyła w trasę.

            Pierwszym celem był kościół filialny w Wólce Horynieckiej, któremu od    26    lat patronuje "biedaczyna z Krakowa". Po krótkiej modlitwie i ucałowaniu relikwii świętego udaliśmy się do naszego parafialnego kościoła w Horyńcu - Zdroju. Przy tej świątyni, 13 czerwca 1896 r. doszło do pierwszego, brzemiennego w skutki spotkania brata Alberta z osiemnastoletnią wówczas Marią Jabłońską. Przyszły święty wyczuł w tej dziewczynie wielkie serce i bystry rozum. Po roku stała się siostrą Bernardyną, po sześciu latach była już „siostrą starszą” a z czasem przez kapitułę wybrana została generalną przełożoną wszystkich zgromadzeń albertynek. Oddała bratu Albertowi nieocenione usługi. Doprowadziła do szybkiego rozwoju żeńską odnogę zgromadzenia. Napisała siostrom nową regułę. Niepomiernie wzbogaciła dzieło miłosierdzia, zapoczątkowane przez swego promotora. Dziś czcimy ją jako błogosławioną.

            Z Horyńca - Zdroju skierowaliśmy się do Prusia. Tu, na terenie swojego folwarku ulokował hrabia Dębicki siostry albertynki. Przeniosły one tutaj swoją pustelnię ze Starego Brusna
i gospodarzyły przez kilkanaście lat, aż do wybuchu I wojny światowej. Stało się to oczywiście dzięki staraniom i zabiegom Adama Chmielowskiego, który bywał częstym gościem w domu państwa Dębickich, z którymi łączyły go więzy przyjaźni. Nie bez trudu odnaleźliśmy miejsce po tym „klasztorku”, jak nazywano wtedy pustelnie albertynów. Z wielką pieczołowitością urządził go i opiekuje się nim pan Piotr Hubacz, mieszkaniec Prusia. Mieliśmy niemałe szczęście spotkać pana Piotra przy swoim małym sanktuarium. Jest tam rodzaj niewielkiego pomnika, w którym wmurowane są tabliczki informujące o działalności w tym miejscu sióstr. Całość otoczona jest drewnianym płotkiem. Wiele trudu i poświęcenia włożył pan Piotr w upamiętnienie śladów, które pozostawili tu brat Albert i siostra Bernardyna.

            Dziełem pana Piotra Hubacza jest również oznakowanie miejsca po byłej pustelni braci albertynów na monastyrskim wzgórzu. Tam właśnie prowadził nasz szlak wyznaczony przez
o. Bogdana. Także i tę pustelnię „zorganizował” brat Albert dzięki swym kontaktom z hrabią Dębickim. Uznawane było przez miejscową ludność za cudowne. Stare podania mówią, że ukazała się tu małej dziewczynce Matka Boska i prosiła dziecko o korale czy też paciorki – w domyśle – różańce. Dlatego na odpusty do tutejszej cerkwi ściągały rzesze wiernych z całej okolicy. Szczególną czcią otaczano tu cudowną ikonę Matki Boskiej Werchrackiej. W takim oto niezwykłym otoczeniu odpoczywali, pracowali i modlili się bracia przez czternaście lat do roku 1905. Magię tego fascynującego wzgórza mogliśmy odczuć także i my.

            Z Monasterza, leśną, wyjątkowo urokliwą drogą, jechaliśmy w kierunku Starego Brusna.
Na gruntach księżnej Olgi Ponińskiej w pobliżu jej folwarku na Polance, urządził brat Albert pustelnię dla sióstr. Dziś to miejsce trudne jest do zlokalizowania nawet dla poszukiwaczy historii. Pomógł je namierzyć pan Marek Wiśniewski, znany pasjonat geografii i szperacz ciekawostek historycznych na naszych terenach. Wszedł on w posiadanie mapy z archiwum rodzinnego księcia Leona Sapiechy z Siedlisk. Na mapie tej, z ok. 1914 r. oznakowano miejsce lokalizacji „klasztorku”. Obecnie jest to leśne ustronie, nad suchym w tej chwili łożyskiem dawnego potoku – jednego z początków Brusienki.            

            Depcząc po śladach naszego świętego przez kilka niedzielnych popołudniowych godzin wzbogaciliśmy swą wiedzę o życiu i działalności brata Alberta na terenie  horynieckiej ziemi. Naszymi przewodnikami byli o. Bogdan Klóska i p. dr. Marek Wiśniewski. Pan Marek z wielką swadą opowiadał również o ciekawostkach geograficznych, przyrodniczych i historycznych. Obydwu naszym „cziczerone”z całego serca dziękujemy. Dziękujemy również ojcu Bogdanowi za kończące naszą pielgrzymkę integracyjne spotkanie przy ognisku i za … cudowne rozmnożenie chleba
i kiełbasek.                                                                     

 

                                                                                  Mikołaj Mach

Wróć